Cozy basement
Dzisiaj będzie historyjka.
Jak wynajmujecie Airbnb w Stanach i w tytule jest opis „Cozy basement” to raczej będzie to półprawda. Na bank będzie basement, ale wątpliwe, czy taki na pewno cozy.
No to tak: myśmy takie coś na wakajkach sobie wynajęli – na jedną noc, bo tanie, a że objazdówka to prześpimy się i lecimy dalej. I wieczorkiem zajeżdżamy pod samotny domek na końcu drogi pod lasem. Dom pusty, drzwi frontowe zamknięte, a na nich kartka, ze klucz pod wycieraczką, na tyłach drugie wejście.
Aha.
Dom parterowy, ale duży. No to idziemy oglądać ten bejsment.
Kojarzycie ostatnie sceny z „Milczenia owiec” jak Clarice gania się po ciemnej piwnicy z Gumbem? Jedno pomieszczenie przechodzi w drugie, po drodze jakaś maszyna do szycia, stosy ubrań i starych pościeli, jakaś szafa – typowy amerykański bejsment. Wszystko jest tylko okiem nie ma. No, to w tym naszym było jeszcze podwójne łóżko i my tam nocowaliśmy.
No i ja w środku nocy do toalety na pięterko tup tup tup. I z łazienki po chwili słyszę że ktoś po pokoju chodzi. Wówczas mi się przypomniało, że my tą karteczkę o kluczu i tylnym wejściu dla potencjalnego mordercy zostawiliśmy, żeby miał chłopina łatwiej i na przykład siekierą drzwi nie forsował.
I się zastanawiam, czy nie prościej po prostu w tej łazience sobie spokojnie zejść na zawał. Wyszlibyście? Ja jednak wyszłam.
Jak sobie dreptałam przez salon to nie zauważyłam kilku klatek z papugami po drodze. Nie że takie faliste pierdółki. Klatki były jak na bizona, a w nich takie wielkie ary, które mimo że wynajmują dom na Airbnb to nie lubią gości i robią hałas.
I tak o nocowaliśmy w piwnicy, a na piętrze trzy papugi 🦜
Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do tego miejsca, nie wiem czy puenta była śmieszna, ale mam nadzieję, że chociaż napięcie było.
Kurtyna.


