Gorączka złota w Ameryce
Jest rok 1847. Szwajcarski imigrant John August Sutter jak jeden z wielu próbuje zapracować na lepsze życie w Nowym Świecie. Ma farmę bydła w okolicy dzisiejszego San Francisco – kilka tysięcy sztuk bydła, które kupił na kredyt i setki pracowników. Interesy idą dobrze, więc postanawia wybudować tartak wyposażony w koło wodne. Wysyła swojego pracownika Jamesa Marshalla z dwudziestoma pomocnikami nad rzekę American nieopodal Colomy. Budowa trwa kilka miesięcy. W styczniu ’48 James zupełnie przypadkiem zauważa w potoku mały świecący samorodek złota. Ten dzień jest początkiem wielkiej XIX- wiecznej Kalifornijskiej gorączki złota. Za chwilę w Ameryce Północnej wybuchną kolejne trzy: nad rzeką Fraser w Kolumbii Brytyjskiej, pod Pikes Peak w Kolorado i nad Klondike na styku Alaski i Kanady.
Szacuje się, że do 2021 roku wydobyto około 201.296 ton złota. Aż dwie trzecie wydobyto przed 1950 rokiem. Badania wskazują, że w ziemi ukryte jest jeszcze około 53000 ton złota, które czeka na wydobycie. Każda historyczna gorączka złota zmieniła bezpowrotnie krajobraz regionu, populację, gospodarkę w skali kraju, ale przede wszystkim ludzi. Perspektywa szybkiego i realnego bogactwa wywoływała histerię i pobudzała marzenia. W rzeczywistości jednak zbierała krwawe żniwo, wzbogaciło się niewielu, a większość poszukiwaczy złota żyła w nędzy.
W drugiej połowie XIX wieku w Ameryce Północnej wybuchły cztery wielkie gorączki złota i trwały od kilku do kilkunastu lat. To bardzo krótko, biorąc pod uwagę fakt, że wiążą się z gwałtownym napływem kilkuset tysięcy poszukiwaczy, handlarzy i producentów sprzętu wydobywczego. Mimo gwałtownego rozwoju gospodarczego, życie przeciętnego poszukiwacza złota to przede wszystkim skrajnie ciężkie warunki, praca w pocie czoła, choroby i przestępczość, brak mieszkań, brak zaplecza sanitarnego w obozowiskach poszukiwaczy, gdzie często też obowiązywało prawo pięści. Z jednej strony wokół złóż złota w błyskawicznym tempie rozwijało się rolnictwo i hodowla bydła – nowi osadnicy byli głodni nie tylko bogactwa, musieli coś jeść na co dzień.
Z drugiej strony biali osadnicy chcieli jak najszybciej pozbyć się rdzennych mieszkańców z zasiedlonych terenów, którzy po prostu „przeszkadzali” w wydobyciu złota, broniąc dostępu do swoich ziem. Wzrastała przemoc, popierana często przez rządzących – pierwszy gubernator Kalifornii Hardeman Burnett otwarcie wyrażał pogardę dla rdzennych mieszkańców stany do tego stopnia, że Kalifornia wypłacała białym obywatelom nagrody za skalpy Indian.
Pierwsze złoto w Ameryce
Odkrycie Marshalla odbiło się głośnym echem jak Ameryka długa i szeroka i zmieniło oblicze Kalifornii, jednak nie on pierwszy znalazł złoto na Amerykańskiej ziemi. Nieco mniej spektakularne gorączki złota miały miejsce wcześniej w Karolinie Północnej oraz w Georgii. W 1799 r. dwunastoletni Conrad Reed znalazł ponad 7-kilogramowy (!) kawał (!) złota. Chłopiec pokazał ojcu znalezisko, które następnie przez kilka lat służyło nieświadomym domownikom (rodzinie niemieckich imigrantów) jako odbojnik do drzwi, dopóki zupełnie przypadkiem nie odkupił go znajomy jubiler. Wieść o pochodzeniu złota szybko rozeszła się po okolicy i do Karoliny Północnej zaczęli ściągać poszukiwacze – najpierw amatorzy przeszukujący strumienie, później wydobycie rozwinęło się w profesjonalną kopalnię, co doprowadziło do uruchomienia mennicy w 1835r., która działała aż do wojny secesyjnej. Spowodowany gorączka złota intensywny napływ osadników do Georgii zaczął się w 1829 r. w pobliżu Dahlonegi. Szybko doszło do napięć z lokalnymi plemionami Cherokee, które to nasilały się w miarę wydobycia złota, a w ostateczności doprowadziły do przymusowego usunięcia rdzennych obszaru poszukiwań. Jak okrutne było to wysiedlenie możemy się tylko domyślać, jednak byłe indiańskie tereny nazywane są dziś „Szlakiem łez”. W Dahlonega również powstała mennica, która chwilę po tej w Karolinie Północnej – również została zamknięta wraz z wybuchem wojny.
Kalifornijska gorączka złota
Przed wybuchem słynnej gorączki, Kalifornia nawet nie była częścią Stanów Zjedoczonych. Po tym jak odkrycie złota w okolicy Colomy stało się głośne, na zachód wyemigrowali górnicy z Karoliny Północnej oraz Georgii, ale też masa poszukiwaczy ze wschodnich i południowych stanów, z Azji, Ameryki Łacińskiej, Europy i Australii – w ciągu kilku miesięcy do Kalifornii ściągnęło 300.000 osadników. 200-osobowe San Franancisco w dwa lata urosło do miasta o 36-tysięcznej populacji, co na tamte czasy było naprawę dużym miastem. W całym stanie budowano utwardzone drogi, kościoły, szkoły, wznoszono urzędy i kopano nowe kopalnie.
Intensywny rozwój kolei ułatwił migrację i już w 1850 r. Kalifornia ustanowiła konstytucję stanową i przystąpiła do Unii. Jednak droga zmian społeczno-gospodarczych regionu była o wiele dłuższa i bardziej wyboista. Wielu poszukiwaczy-amatorów w pogoni za bogactwem przybyli wyposażeni jedynie w sita i garnki. W efekcie powstawały wielotysięczne obozowiska, bez
zaplecza sanitarnego (za to z chorobami), bez stróżów prawa (za to bez medyków), przestępczość rosła nie tylko między konkurującymi ze sobą poszukiwaczami, narastały konflikty z rdzennymi mieszkańcami, szerzyła się ksenofobia i rasizm. Nastroje antyimigranckie podsycał rząd stanowy, który przymykał oko na przestępstwa wobec ludności z Chin i Ameryki Łacińskiej, a wręcz nakładał na imigrantów dodatkowe podatki i pozbawiał ich praw. Wraz z rozwojem rolnictwa i hodowli (w odpowiedzi na potrzeby setek tysięcy nowych osadników) nasiliła się
przemoc białych osadników wobec rdzennych Amerykanów. Peter Hardeman Burnett, pierwszy gubernator Kalifornii, otwarcie wyraził pogardę dla rdzennej ludności. Pod przywództwem Burnetta stan wypłacał nagrody białym osadnikom w zamian za indiańskie skalpy. W rezultacie uformowały się samozwańcze grupy górników, osadników i drwali polujących na rdzenną
ludność. Do 1890 r. Indianie zostali całkowicie dziesiątkowani. W cieniu kilku spektakularnych żył złota, Kalifornię zalała fala przemocy i nędzy wśród zdecydowanej większości, której nie udało się znaleźć złota. Wraz z eksplozją przemysłu poszukiwacze-amatorzy zostali pozbawieni resztek nadziei na bogactwo. Gorączka wygasła w 1855 roku, zostawiła Kalifornię z zaawansowanym zapleczem technologicznym, kilkoma milionerami, kiełkującymi miejskimi metropoliami (San Francisco, Sacramento) oraz rozległą biedą i skonfliktowaną populacją.
Gorączka złota nad rzeką Fraser
Na pierwsze złoto na terenach plemienia Shuswap natknięto się rok po wygaśnięciu kalifornijskiej gorączki. Przez długi czas białej mniejszości w Kolumbii Brytyjskiej udawało się utrzymać w tajemnicy obecność kruszca – aż do lutego 1857r. kiedy to James Douglas – ówczesny zarządca Kampanii Zatoki Hudsona – wysłał próbkę (!) 800 uncji do mennicy w San Francisco, żeby potwierdzić autentyczność złota. W marcu gazety w Kalifornii, Oregonie i Waszyngtonie (czyli na całym zachodnim wybrzeżu) na potęgę drukowały doniesienia o potwierdzonych odkryciach złota w rzece Fraser.
Zarówno Ci, którzy w Kalifornii zbili majątek, jak i ci, którym jeszcze nie dopisało szczęście ruszyli na zimną daleką północ. W rzeczywistości – Kalifornijczycy często porzucali skromne majątki i z pustymi rękoma przybywali w okolice Vancouver. Na tej gorące złota zdecydowanie najbardziej wzbogaciła się Kampania Zatoki Hudsona, która nie tylko zarządzała całym przemysłem wydobywczym, ale ledwo nadążała z zaopatrzeniem nowych osadników w żywność, ubrania i sprzęt do pracy. „Kalifornijskie” metody wydobycia złota polegające na przesiewaniu dna rzeki nie mogły sprawdzić się w głębokich i lodowatych wodach na północy. W efekcie wielu poszukiwaczy po prostu zostało na lodzie w odizolowanej Kolumbii Brytyjskiej – bez funduszy, bez zaplecza, daleko od wszystkiego. Z bezczynności w odizolowanej Kolumbii Brytyjskiej rozwijał się hazard i prostytucja. Również rząd w Vancouver potraktował Amerykanów co najmniej tak niegościnnie, jak wcześniej oni Chińskich imigrantów i nałożył na nich opłaty licencyjne (niezależnie od ilości wydobytego złota). Z nastaniem zimy wielu Kalifornijczyków było zmuszonych wrócić na południe – co prawda woda w rzekach opadła, ale nie mieli ani sprzętu ani przygotowania, żeby przeczesywać je w poszukiwaniu złota. W tle tysięcy „prywatnych” niepowodzeń rosły napięcia między górnikami, a rdzennymi ludami Nlaka’pamux, które już w pierwszym roku gorączki złota doprowadziły do wojny w kanionie Fraser. Gubernator Douglas nie radził sobie z konfliktami między lokalsami a napływową ludnością amerykanów. Kanadyjczycy mieli za mało żołnierzy, by utrzymać porządek w regionie. Konflikty między imperiami brytyjskim i amerykańskim z gorączką złota nad Fraser w tle na wiele lat ukształtowała rozumienie stosunków amerykańsko-brytyjskich na północno-zachodniej granicy. Złoto w Kolumbii Brytyjskiej wydobywano aż do 1927 roku. Przez pierwsze dziesięć lat gorączki złota Departament Kopalń Kolumbii Brytyjskiej odnotował zysk w wysokości 28 milionów dolarów, co przy dzisiejszej cenie byłoby warte ponad 290 milionów dolarów.
Gorączka złota pod Pikes Peak
(Później znana jako Gorączka złota w Kolorado) była boomem poszukiwań i wydobycia złota w Pike’s Peak Country na zachodnim terytorium Kansas i południowo-zachodnim terytorium Nebraski. Szacuje się, że w poszukiwaniach złota wzięło udział około 100.000 poszukiwaczy. Pierwsze doniesienia o złocie w regionie pojawiły się już w latach 30-tych XIX w. Francuski traper Eustace Carriere oddzielił się od grupy przemierzającej Góry Skaliste. Wędrował samotnie przez wiele tygodni, znajdując co jakiś czas błyszczące niewielkie łupki, które później zabrał do Meksyku. Po zbadaniu okazało się, że zebrał całkiem sporo czystego złota. Jego kolejna ekspedycja w poszukiwaniu złota skończyła się fiaskiem – nie mógł znaleźć miejsca, w którym wcześniej trafił na skarby. Po kilku latach Ameryka dowiedziała się o złocie w okolicach Colomy i histeria wybuchła w Kalifornii, a w Kolorado zostali nieliczni, nie tracący nadziei poszukiwacze.
Nadzieje odżyły dopiero w 1958 roku, kiedy to pochodzący z Gruzji i żonaty z Indianką z plemienia Cherokee William Greeneberry Russell dowiedział się od swoich szwagrów o samorodkach złota w rzece South Platte. Jego ekspedycja licząca ponad sto osób (włączając Indian), prowadziła wielotygodniowe bezowocne poszukiwania, aż do lipca, kiedy to znaleźli złoże około 20 czystego złota. Jeszcze zimą poszukiwacze masowo przyjeżdżali do Kolorado i bez przygotowania ruszali w Góry Skaliste w poszukiwaniu kruszcu, nie zdając sobie sprawy, że zamarznięta gleba i mróz uniemożliwią wydobycie aż do wiosny. W ciągu dwóch lat na dzikich terenach urosły trzy duże miasta – Denver, Golden City i Boulder City. W Kolorado wydobyto 150.000 uncji złota w 1861r. i 225.000 uncji rok później. Szacuje się, że w ciągu całej gorączki Pikes Peak wydobyto 1.250.000 uncji złota (35 ton).
Gorączka złota nad rzeką Klondike
Klondike to ostatnia wielka przygoda XIX- wiecznych gorączek złota. W 1896 trwał boom w okolicach rzeki Fraser – zostali najwytrwalsi profesjonalni poszukiwacze ze wspieranym przez Kampanię zapleczem. W sierpniu tego roku Jim Skookum – pochodzący z ludu Tagish Khwáan rdzenny mieszkaniec Kanady –
znalazł samorodek złota w rzece Klondike. Przez wiele tygodni w raz z rodziną przesiewali cal po calu dno rzeki i ziemię w pobliżu Bonanza Creek. Gdy złota było coraz mniej, zapakowali worki na konie i ruszyli na południe do Seattle. Mieli ze sobą prawdziwy majątek – nie było zatem sensu dłużej ukrywać znaleziska, tym bardziej, że wzbudzili niemałą sensację w Waszyngtonie.
Oficjalnie zgłosili, że złoto odkrył mąż siostry Jima – George Carmack. Obawiali się, że władze Kanady na mocy prawa odbiorą złoto znalezione przez rdzennego mieszkańca tamtych terenów. Dla bezpieczeństwa rodzina zeznała, że złoto należy do „białego szwagra”. Innych poszukiwaczy nie interesowało, kto jako pierwszy odkrył złoto nad Klondike. Nie przejmowali się też porażkami rodaków kilkanaście lat wcześniej nad Fraser. Seattle szybko stało się przystankiem dla tysięcy Amerykanów zmierzających jeszcze dalej na północ. Rok później w Dawson City, miasteczku położonym nieopodal Bonanza Creek było zarejestrowanych 30 tysięcy górników. W gorączce złota trwającej jedenaście lat wzięło udział 100.000 poszukiwaczy, z czego jedynie cztery tysiące dorobiły się majątku. Tylko niewielki odsetek przybyszy miał tyle szczęścia, że znaleźli małą ilość złota, która pozwoliła im wrócić do domu. Śladem wcześniejszych historii – większość poszukiwaczy znalazła zamiast złota głód, bankructwo, przemoc, rozczarowanie, a w najgorszych wypadkach – śmierć w mroźnych górach Kanady. W Klondike wydobyto złoto o wartości miliarda dzisiejszych dolarów.


